Wszyscy zachłysnęliśmy się możliwościami generatywnej sztucznej inteligencji, prosząc chatboty o pisanie e-maili czy wygenerowanie obrazków. Okazuje się jednak, że grupy przestępcze znalazły dla tych narzędzi nieco inne zastosowanie. ESET Research opublikował niepokojące wyniki badań nad nowym zagrożeniem nazwanym PromptSpy. Jest to złośliwe oprogramowanie atakujące system Android, które integruje się z dużymi modelami językowymi, w tym konkretnie przypadku z Google Gemini. Cel jest prosty. Sztuczna inteligencja ma analizować ukradzione nam dane, żeby przestępca nie musiał się przy tym przemęczać. Haker też człowiek, szanuje swój czas.

Według raportów Cybersecurity Ventures, globalne koszty cyberprzestępczości miały wzrosnąć w ubiegłym roku do oszałamiających 10,5 biliona dolarów rocznie. Z kolei eksperci z Gartnera wskazywali w swoich prognozach, że ponad 30% incydentów związanych z cyberbezpieczeństwem będzie w jakiś sposób wykorzystywać generatywną sztuczną inteligencję. Liczby dają do myślenia, zwłaszcza gdy czytamy o mechanizmach działania PromptSpy. Zatem omawiane dzisiaj zagrożenie stało się namacalnym problemem dla posiadaczy smartfonów i warto mieć tego świadomość.

Ewolucja podglądacza - skąd wziął się PromptSpy

Mamy do czynienia z nową wersją backdoora opartego na kodzie starszego szkodnika znanego jako X-Spy. Badacze z ESET zidentyfikowali PromptSpy jako zagrożenie o bardzo szerokim spektrum działania. W przeciwieństwie do prymitywnych wirusów, które po prostu niszczyły pliki lub wyświetlały reklamy bielizny w najmniej odpowiednim momencie, ten "pacjent" działa dyskretnie. Wykorzystuje zaawansowane możliwości, by przejąć kontrolę nad Twoim życiem cyfrowym, ale w sposób uporządkowany.

Sprawa wygląda następująco. Wirus jest rozpowszechniany głównie przez fałszywe aplikacje udające legalne oprogramowanie. Często podszywa się pod popularne w Azji komunikatory lub narzędzia użytkowe. Choć na razie celuje głównie w użytkowników posługujących się językiem chińskim (użytkownicy w Chinach kontynentalnych, Hong Kongu i Tajwanie), mechanizm jego działania jest uniwersalny i kwestią czasu jest, zanim zobaczymy warianty celujące w Europę czy USA. Cyberprzestępczość nie zna granic geograficznych, a kod źródłowy lubi podróżować szybciej niż turyści.

Haker idzie na łatwiznę - wykorzystanie Google Gemini

Analiza techniczna ujawniła, że operatorzy PromptSpy poszli o krok dalej w kwestii automatyzacji. Zamiast ręcznie przeglądać gigabajty skradzionych rozmów, zdjęć i nagrań, podpięli swoje oprogramowanie do API Google Gemini. W momencie, gdy wirus przechwyci interesujące dane z zainfekowanego telefonu, przesyła je na serwer sterujący przestępców. Rozgrywa się tam prawdziwa magia, z której dumny byłby każdy nowoczesny data scientist. Serwer C2 (Command & Control) wysyła zapytanie do modelu AI z prośbą o analizę dostarczonego materiału.

Wygląda to przerażająco w swojej prostocie. Haker może skonfigurować system tak, by AI streszczało nagrane rozmowy telefoniczne, kategoryzowało zdjęcia lub wyciągało konkretne informacje z wiadomości tekstowych. Oznacza to drastyczne zwiększenie efektywności ataku. Wcześniej przestępca musiał spędzić godziny na odsłuchiwaniu nudnych rozmów o zakupach spożywczych, żeby znaleźć numer karty kredytowej czy hasło do konta firmowego. Teraz sztuczna inteligencja podaje mu te informacje na tacy, przesiane i sformatowane. Google Gemini staje się nieświadomym analitykiem w służbie zła, ale oczywiście problem w ujęciu globalnym nie dotyczy tylko Gemini.

Wielkie uszy i oczy w twojej kieszeni

Możliwości PromptSpy są zatrważająco rozległe i pokrywają praktycznie każdą funkcję, jaką oferuje nowoczesny smartfon. Złośliwe oprogramowanie potrafi nagrywać rozmowy głosowe w czasie rzeczywistym. Co więcej, malware posiada funkcję aktywacji mikrofonu, aby podsłuchiwać otoczenie, nawet gdy nie prowadzisz rozmowy telefonicznej. Twoje prywatne konwersacje w salonie mogą trafić bezpośrednio na serwer przestępców. Dodajmy do tego możliwość robienia zdjęć przednim lub tylnym aparatem bez Twojej wiedzy. Selfie, którego nie chciałeś, może stać się narzędziem szantażu lub elementem rozpoznania.

Oprogramowanie specjalizuje się również w kradzieży historii czatów z najpopularniejszych komunikatorów. W analizowanych próbkach skupiono się na WhatsAppie i WeChatcie, co jest logiczne biorąc pod uwagę obecną grupę docelową ataku. Wirus wykrada treść wiadomości, kontakty, a nawet przesłane multimedia. Interesujący jest fakt, że PromptSpy potrafi manipulować plikami na urządzeniu. Może nie tylko je kraść, ale też zmieniać lub dodawać nowe. Mamy więc pełen pakiet... szpiegowanie wizualne, dźwiękowe i tekstowe, wzmocnione analitycznym potencjałem AI.

Sposób komunikacji - ukrywanie się w tłumie

Większość złośliwego oprogramowania musi komunikować się ze swoją bazą matką, by przesyłać skradzione dane. PromptSpy robi to w sposób przemyślany, wykorzystując powszechnie stosowane protokoły, co utrudnia jego wykrycie przez proste zapory sieciowe. Badacze ESET zwracają uwagę na wykorzystanie WebSocketów do utrzymywania stałego połączenia z serwerem. Sprawia to, że haker ma w zasadzie "gorącą linię" do zainfekowanego telefonu.

Rozwiązanie to pozwala na przesyłanie poleceń w czasie rzeczywistym. Jeśli operator stwierdzi, że w danej chwili chce nagrać Twoje otoczenie, wysyła komendę i po milisekundach urządzenie zaczyna rejestrować dźwięk. Nie ma tu opóźnień charakterystycznych dla starszych botnetów, które sprawdzały obecność nowych rozkazów raz na jakiś czas. Dynamika tego ataku sprawia, że okno czasowe na reakcję jest minimalne. Twoje dane mogą zostać skradzione, przetworzone przez AI i wykorzystane przeciwko Tobie w czasie krótszym niż trwa przerwa na herbatę w pracy.

AI cyber attack

Fałszywe oblicza aplikacji i inżyniera społeczna

Wspominaliśmy, że infekcja następuje zazwyczaj przez instalację fałszywych aplikacji. Jest to klasyczny przykład inżynierii społecznej, która nadal pozostaje najsłabszym ogniwem systemów bezpieczeństwa. Użytkownik jest zachęcany do pobrania pliku APK spoza oficjalnego sklepu Google Play. Powody mogą być różne np. rzekoma aktualizacja komunikatora, dostęp do funkcji premium czy obejście cenzury w przypadku chińskich użytkowników.

Gdy ofiara zainstaluje aplikację, ta prosi o szereg uprawnień. I tutaj pojawia się problem naszej nieuwagi. Klikamy "zezwalaj" odruchowo, chcąc jak najszybciej skorzystać z programu. PromptSpy żąda dostępu do kontaktów, mikrofonu, aparatu, pamięci plików i powiadomień. Lista jest długa, ale sprytnie zamaskowana potrzebami samej aplikacji. Skoro instalujesz komunikator, logiczne wydaje się, że potrzebuje on dostępu do mikrofonu. Tyle że pod płaszczykiem komunikatora kryje się szpieg, który uprawnienia wykorzysta w sposób dalece wykraczający poza Twoje oczekiwania.

Niewidzialna ściana i sposób na pozbycie się intruza

Twórcy PromptSpy zadbali o to, by ich dzieło było wyjątkowo uciążliwe w usunięciu. Zastosowali oni sprytną sztuczkę techniczną polegającą na nakładaniu niewidzialnych elementów na interfejs ekranu. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli zorientujesz się, że coś jest nie tak i spróbujesz odinstalować podejrzaną aplikację w standardowy sposób, telefon może nie reagować na Twoje polecenia. Klikasz w przycisk odinstalowania, a on pozostaje martwy, jakbyś stukał w szybę pancerną. Szkodnik fizycznie blokuje dostęp do opcji, które mogłyby go unicestwić, tworząc swego rodzaju cyfrową tarczę ochronną.

Rozwiązaniem jest uruchomienie telefonu w tak zwanym Trybie awaryjnym. W tym specyficznym stanie system Android ładuje się wyłącznie z podstawowymi, fabrycznymi funkcjami, a wszystkie zainstalowane przez użytkownika aplikacje, w tym wspomniany wirus, są automatycznie wyłączane. Aby wejść w ten tryb, zazwyczaj należy przytrzymać fizyczny przycisk zasilania, a gdy na ekranie pojawi się ikona "Wyłącz", trzeba przytrzymać ją palcem przez dłuższą chwilę. Powinien pojawić się komunikat z pytaniem o restart do Trybu awaryjnego. Gdy telefon wstanie ponownie, złośliwy kod będzie nieaktywny. Wtedy wystarczy wejść w ustawienia, znaleźć listę aplikacji i usunąć szkodnika bez żadnych przeszkód. W analizowanych przypadkach złośliwy pakiet ukrywał się pod nazwą "MorganArg", ale warto być czujnym na każdą nazwę, która wydaje się obca.

Skuteczna obrona przed nową falą zagrożeń

W obliczu tak wyrafinowanego zagrożenia rodzi się pytanie o metody ochrony. Google wprowadza co prawda w systemie Android kolejne zabezpieczenia, jak choćby Google Play Protect, ale cyberprzestępcy nie próżnują. Kluczem pozostaje higiena cyfrowa.

Unikanie instalowania aplikacji z nieznanych źródeł powinno być żelazną zasadą. Jeśli jakaś strona namawia Cię do pobrania pliku APK zamiast skierować do sklepu Play, powinna Ci się zapalić czerwona lampka. Nawet jeśli obiecują darmowe bitcoiny albo dostęp do tajnych archiwów Watykanu.

Regularne przeglądanie uprawnień aplikacji w ustawieniach telefonu może uratować skórę. Warto raz na jakiś czas wejść w menedżera uprawnień i sprawdzić, która latarka ma dostęp do naszej lokalizacji i mikrofonu. Jeżeli zauważysz aplikację, której nie pamiętasz lub która ma podejrzanie szerokie uprawnienia – usuń ją bez sentymentów.

Czego nauczyliśmy się o nowym obliczu szpiegowania?

Pojawienie się PromptSpy to wyraźny sygnał zmian. Integracja malware z modelami jak Google Gemini pokazuje, że barierą dla cyberprzestępców przestała być pracochłonność analizy danych. Teraz jedynym ograniczeniem jest ich wyobraźnia i zasobność naszych portfeli. Należy przyjąć do wiadomości, że sztuczna inteligencja w rękach hakerów będzie stawać się coraz bardziej powszechna, precyzyjna i niebezpieczna. Nie panikujmy jednak, ponieważ technologia idzie do przodu po obu stronach barykady, a świadomość zagrożenia jest pierwszym krokiem do bezpieczeństwa. Uważaj, co instalujesz i nie klikaj w co popadnie, a szansa, że Twoje rozmowy staną się wsadem dla algorytmu AI, znacząco spadnie.

Źródła: News4hackers, ESET Research, Własne