Era, w której wyszukiwanie w internecie było synonimem wpisania frazy w jedno okienko i klikania w niebieskie linki, właśnie zaczęła dobiegać końca. Nie, Google nie zniknie jutro z powierzchni ziemi. Prawdziwa rewolucja rzadko kiedy zaczyna się od wielkiego wybuchu. Zazwyczaj jest to ciche pęknięcie na monolicie, które z czasem się powiększa. Tą rysą jest zupełnie nowa kategoria narzędzi – przeglądarki zintegrowane ze sztuczną inteligencją. A na czele pochodu idzie Perplexity ze swoją przeglądarką Comet, która po cichu opuściła złotą klatkę dla subskrybentów i została udostępniona wszystkim za darmo. To może być początek czegoś bardzo ciekawego.
Co to jest przeglądarka Comet z AI?
Na pierwszy rzut oka, Comet wygląda jak zwykła przeglądarka. Ma pasek adresu, obsługuje karty, można w niej oglądać śmieszne koty w internecie. Jednak pod znajomą maską kryje się coś więcej. Jest to narzędzie zbudowane od podstaw z myślą o współpracy ze sztuczną inteligencją. Zamiast bezmyślnie wyrzucać linki, Comet próbuje pojąć, czego szukasz, i podaje gotowe, zwięzłe odpowiedzi, od razu wskazując źródła, z których korzysta. Koniec z otwieraniem dwudziestu kart, by znaleźć jedną, prostą informację. Comet wykonuje brudną robotę za Ciebie. Pełni on rolę asystenta, który nie tylko przynosi książki z biblioteki, ale od razu otwiera je na właściwej stronie i podkreśla najważniejsze fragmenty.

Przeglądarka, która myśli za ciebie - funkcje pod lupą
Perplexity poszło o krok dalej niż tylko zintegrowanie wyszukiwarki z przeglądarką. Jedną z ciekawszych funkcji jest możliwość tworzenia "kolekcji". Jeśli robisz research na konkretny temat – powiedzmy, planujesz wakacje lub piszesz ważny projekt – możesz grupować wszystkie swoje wyszukiwania, strony i notatki w jednym miejscu. Sztuczna inteligencja pomaga Ci to wszystko uporządkować i streścić, tworząc spójną bazę wiedzy.
Co więcej, firma zapowiada wprowadzenie tzw. asystentów w tle (Background Assistants), którzy mają zautomatyzować bardziej złożone zadania. Cała zapowiedź wskazuje na powstanie cyfrowego lokaja, który będzie za nas rezerwował spotkania, przeszukiwał internet w poszukiwaniu najlepszych ofert czy nawet pomagał w pisaniu e-maili. Z pewnością wielu z nas oddałoby sporo, by ktoś w końcu ogarnął ich skrzynkę odbiorczą, która puchnie od nieprzeczytanych wiadomości.
Na razie jest to pieśń przyszłości, ale pokazuje kierunek, w jakim zmierza Perplexity – chcą stworzyć narzędzie, które autentycznie oszczędza czas, a nie tylko pomaga go tracić w otchłani internetu.
Dostęp za darmo - gdzie jest haczyk?
Dotychczas dostęp do Cometa był luksusem zarezerwowanym dla użytkowników droższego planu. Udostępnienie go za darmo to odważny ruch, mający na celu przyciągnięcie masowego użytkownika. Oczywiście, jak to w życiu bywa, darmowy lunch rzadko kiedy jest w pełni darmowy. Firma już teraz oferuje płatną subskrypcję Comet Plus za 5 dolarów miesięcznie, która daje dostęp do wyselekcjonowanych treści od czołowych wydawców, włączając w to CNN czy The Washington Post. Taka strategia jest sprytna, by najpierw dać użytkownikom użyteczne narzędzie, a następnie zaoferować im płatne dodatki.
Warto również wspomnieć, że przeglądarka jest na razie dostępna do pobrania bezpośrednio ze strony Perplexity, co oznacza, że nie znajdziesz jej jeszcze w oficjalnych sklepach z aplikacjami Apple czy Microsoftu. Firma obiecuje jednak, że wkrótce pojawi się wersja mobilna, co z pewnością ucieszy wszystkich, którzy nie rozstają się ze swoimi smartfonami.
Czy Google ma się czego bać? Kilka liczb na otrzeźwienie
Mówienie o zagrożeniu dla Google w obecnej chwili przypomina trochę sytuację, w której Dawid nie ma jeszcze nawet procy, a Goliat jest gigantycznym mechem bojowym. Według danych Stat Counter, Chrome wciąż króluje niepodzielnie, zgarniając 2/3 rynku przeglądarek desktopowych. Dominacja na urządzeniach mobilnych jest podobna, a głównym konkurentem jest tam w zasadzie tylko Safari od Apple. Wspomniane liczby nie opowiadają jednak całej historii. Opowiadają o przyzwyczajeniu, ale niekoniecznie o zadowoleniu.
Prawda jest taka, że coraz więcej osób odczuwa zmęczenie tradycyjnym modelem wyszukiwania. Według raportów dotyczących zachowań użytkowników, dla 26% z nich najbardziej zniechęcającym elementem poszukiwania informacji jest konieczność przeglądania wyników i klikania w kolejne linki. Co więcej, aż 54% ludzi przyznaje, że przegląda więcej stron z wynikami niż pięć lat temu, by znaleźć to, czego szukają. Oznacza to, że spędzamy więcej czasu na szukaniu, a mniej na znajdowaniu. I tu właśnie Perplexity widzi swoją szansę.
Sztuczna inteligencja powoli wkracza do głównego nurtu. Aktualne dane pokazują, że adopcja narzędzi AI generatywnej w Stanach Zjednoczonych wzrosła z zaledwie 8% na początku 2023 roku do blisko 40% w roku 2024. Mimo to, 95% użytkowników wciąż regularnie korzysta z tradycyjnych wyszukiwarek, co potwierdza ich dominację. Jednak rośnie grupa ludzi otwartych na nowe rozwiązania. Zwłaszcza że, jak pokazało inne badanie, zaledwie 11% amerykańskich konsumentów ufa pierwszemu narzędziu, którego używają do wyszukiwania informacji w internecie. Widać tu, że rynek szuka lepszych i bardziej wiarygodnych źródeł.
Czy warto dać szansę zmianom?
Oczywiście, Google nie upadnie, bo kilku technologicznych entuzjastów zainstaluje sobie nową przeglądarkę. Zmiana przyzwyczajeń to proces powolny i mozolny. Jednak po raz pierwszy od lat na rynku pojawiła się alternatywa, która nie próbuje być jedynie szybszą kopią Chrome'a. To próba zmiany reguł gry. Każde pobranie Cometa to mały głos oddany na internet, w którym liczy się konkretna odpowiedź, a nie labirynt linków naszpikowanych reklamami. Giganci technologiczni najbardziej boją się nie konkurencji, a utraty naszej uwagi.