Generatywna AI weszła z impetem w buty profesjonalistów, rozpychając się łokciami w branży kreatywnej tak mocno, że wielu twórców ląduje na bruku. Rzeczywistość, przed którą ostrzegano nas jeszcze kilkanaście miesięcy temu, w 2026 roku stała się faktem. Sztuczna inteligencja w branży kreatywnej przestała być narzędziem wspomagającym, a zamieniła się w bezwzględnego konkurenta, który wypiera ludzi z rynku pracy. Najnowszy, obszerny raport opublikowany przez Association of Photographers (AOP) i partnerskie organizacje, potwierdza najczarniejsze scenariusze. Liczby są jednoznaczne – kryzys dotyka fotografów, ilustratorów i muzyków z siłą, której nikt się nie spodziewał. Sektor kultury w Wielkiej Brytanii, a co za tym idzie i w innych krajach, krwawi, tracąc miliony funtów na rzecz gigantów technologicznych.
Bilans strat – liczby mówią same za siebie
Raport prezentuje twarde dane zebrane do początku 2026 roku, które obrazują skalę dewastacji rynku. Już w lutym ubiegłego roku (2025) sytuacja była krytyczna, a teraz, rok później, widzimy pełne skutki nieuregulowanej ekspansji AI. Aż 58% ankietowanych fotografów straciło zlecenia na rzecz generatorów obrazu do lutego 2025 roku, a trend ten w obecnym roku jedynie przybrał na sile. Klienci masowo rezygnują z usług profesjonalistów, wybierając tańsze i szybsze algorytmy, które generują grafiki „wystarczająco dobre” do kampanii reklamowych czy mediów społecznościowych.
Portfele twórców świecą pustkami. Średnia roczna strata profesjonalnego fotografa, wynikająca bezpośrednio z konkurencji ze strony AI, oszacowana została na 14 000 funtów. Ilustratorzy nie mają lżej – ich dochody skurczyły się średnio o ponad 9 000 funtów. W świecie muzyki sytuacja wygląda równie ponuro. 73% muzyków zrzeszonych w ISM (Independent Society of Musicians) wskazuje, że nieuregulowana sztuczna inteligencja zagraża ich możliwościom zarobkowania. Wielu z nich donosi o spadkach przychodów sięgających nawet 50%, co w przypadku freelancerów często oznacza konieczność porzucenia zawodu.
Ekstrakcja danych bez zgody autorów
Modele generatywne, z których korzystasz w 2026 roku, nie stały się mądre same z siebie. Ich „wiedza” pochodzi z miliardów zdjęć, tekstów i utworów muzycznych, które zostały zassane z sieci w wielu przypadkach bez wiedzy i zgody ich autorów. Autorzy raportu nazywają ten proces „gospodarką ekstrakcji”. Mamy do czynienia z mechanizmem, w którym korporacje technologiczne przejęły dorobek życia tysięcy artystów, przetworzyły go, a teraz sprzedają dostęp do narzędzi naśladujących ten styl za abonament.
Oburzenie środowiska jest powszechne. 99% twórców deklaruje, że ich prace zostały wykorzystane do treningu AI bez ich zgody. Zabezpieczenia techniczne, na których polegano w przeszłości, okazały się fikcją. Pliki robots.txt czy inne metody blokowania botów są przez firmy AI ignorowane lub omijane. AOP określa dotychczasowe ustalenia mianem „porozumienia dżentelmeńskiego”, które w starciu z chęcią zysku przestało obowiązywać.
Artyści znaleźli się w potrzasku. Mogą usunąć swoje portfolio z internetu, co w 2026 roku równa się zawodowej śmierci przez brak widoczności. Mogą też zostawić prace w sieci, godząc się na to, że staną się one darmową pożywką dla algorytmów, które za chwilę ich zastąpią. Jest to wybór pozorny, prowadzący w obu przypadkach do strat.
Historia Holding Absence i Tilly Norwood – gdy AI kradnie tożsamość
Raport przywołuje konkretne historie z 2025 roku, które pokazują, jak technologia uderza w konkretnych ludzi. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów jest przypadek walijskiego zespołu rockowego Holding Absence. We wrześniu 2025 roku wokalista Lucas Woodland odkrył istnienie projektu muzycznego „Bleeding Verse”. Był to twór w całości wygenerowany przez AI, który bezczelnie skopiował unikalne brzmienie zespołu, styl wokalny i tożsamość artystyczną.
Co gorsza, algorytmiczny klon w ciągu zaledwie dwóch miesięcy prześcignął oryginał w liczbie miesięcznych słuchaczy, gromadząc ponad 4 miliony odtworzeń. Fani byli zdezorientowani, myśląc, że słuchają nowych utworów swoich idoli. Zespół, który budował swoją pozycję przez dekadę, został okradziony nie tylko z brzmienia, ale i z odbiorców, a wszystko to przy bierności platform streamingowych.
Innym niepokojącym zjawiskiem z 2025 roku była sprawa „Tilly Norwood” – wirtualnej aktorki stworzonej przez holenderskiego reżysera, która miała stać się „następną Scarlett Johansson”. Postać ta, wygenerowana na bazie wizerunków tysięcy prawdziwych aktorek bez ich zgody, zaczęła rywalizować z ludźmi o kontrakty reklamowe i filmowe. Związki zawodowe aktorów (SAG-AFTRA) ostro sprzeciwiły się takim praktykom, wskazując, że jest to pasożytowanie na ludzkiej ekspresji i emocjach, których maszyna nie posiada.
Klonowanie głosu i stylu pisania
Problem dotyczy niemal każdej dziedziny kreatywnej. Pisarze mierzą się z zalewem niskiej jakości podróbek. 88% autorów obawia się, że AI będzie imitować ich styl, co już teraz skutkuje pojawianiem się w księgarniach internetowych pozycji, które udają dzieła znanych twórców. Czytelnicy, często nieświadomi oszustwa, kupują takie generatywne wytwory, co psuje reputację prawdziwym autorom.
Lektorzy i aktorzy głosowi są w jeszcze trudniejszej sytuacji. Aż 83% artystów głosowych zgłasza istnienie klonów ich głosu. Technologia pozwala na stworzenie cyfrowej repliki głosu na podstawie zaledwie kilku próbek, a następnie wykorzystanie jej do czytania dowolnych tekstów – od reklam po audiobooki – bez udziału i wynagrodzenia dla właściciela głosu.
Mit o korzyściach gospodarczych
Zwolennicy AI często powtarzają, że technologia jest motorem napędowym gospodarki. Dane z raportu AOP pokazują jednak co innego. Sektor kreatywny w Wielkiej Brytanii generuje rocznie 124,6 miliarda funtów wartości dodanej (GVA) i zatrudnia ponad 2,4 miliona osób. Jest to gigantyczna gałąź gospodarki, która przyciąga turystów i buduje „soft power” kraju.
Dla porównania, sektor AI, mimo ogromnego szumu medialnego, generuje około 11,8 miliarda funtów i zatrudnia niespełna 90 tysięcy osób. Polityka, która pozwala na niszczenie potężnego sektora kreatywnego na rzecz wciąż rozwijającej się i niepewnej branży AI, jest ekonomicznie ryzykowna. Zyski z AI trafiają głównie do zagranicznych korporacji, podczas gdy straty ponoszą lokalni twórcy i budżet państwa, który traci wpływy z podatków od ich pracy.
Kosztowna energia – 4% prądu dla maszyn
W dyskusji o AI rzadko porusza się temat ekologii, a jest on kluczowy w 2026 roku. Centra danych obsługujące sztuczną inteligencję zużywają obecnie około 4% globalnej energii elektrycznej. Jest to ilość porównywalna do zużycia prądu przez całą Japonię.
Wygenerowanie jednego obrazka przez AI zużywa tyle samo energii, co pełne naładowanie smartfona. Trenowanie jednego zaawansowanego modelu generuje ślad węglowy równy 125 lotom z Nowego Jorku do Pekinu. Zatem rozwój tej technologii wiąże się z ogromnymi kosztami środowiskowymi, które ponosimy wszyscy, podczas gdy zyski czerpią nieliczni.
Framework CLEAR – propozycja naprawy
Środowiska twórcze nie ograniczają się do krytyki. W raporcie przedstawiono konkretny plan działania, nazwany frameworkiem C L E A R. To zbiór pięciu zasad, które mają przywrócić elementarną uczciwość na rynku:
- Consent (Zgoda) – twórcy muszą mieć prawo do decydowania, czy ich prace mogą być używane do trenowania modeli. Obecnie domyślnie zakłada się, że tak, co jest odwróceniem zasad prawa autorskiego.
- Licensing (Licencjonowanie) – firmy technologiczne powinny płacić za dane, na których zarabiają. Model subskrypcyjny lub opłaty licencyjne za korzystanie z bibliotek obrazów i tekstów to konieczność.
- Ethical use (Etyczne użycie) – pełna transparentność w zakresie tego, skąd pochodzą dane treningowe. Użytkownik i twórca muszą wiedzieć, co „zjadła” maszyna.
- Accountability (Odpowiedzialność) – dostawcy AI muszą ponosić odpowiedzialność za treści generowane przez ich modele, w tym za naruszenia praw autorskich i tworzenie deepfake’ów.
- Remuneration (Wynagrodzenie) – system redystrybucji zysków, który zapewni twórcom udział w przychodach generowanych przez AI na bazie ich pracy.
Wprowadzenie powyższych zasad wymagałoby od gigantów technologicznych zmiany modelu biznesowego, który obecnie opiera się na darmowej eksploatacji zasobów internetu. Jest to jednak jedyna droga do zachowania profesjonalnej branży kreatywnej, nie tylko w UK, ale na całym świecie.
Koniec kultury, jaką znamy?
Sytuacja w lutym 2026 roku jest jasna – bez wprowadzenia regulacji ryzykujemy, że jedynym twórcą kultury stanie się algorytm. Jeśli ludzie nie będą w stanie utrzymać się z pracy twórczej, przestaną dostarczać nowe, oryginalne treści. Wówczas AI zacznie uczyć się na własnych utworach, co ma doprowadzić do degradacji jakości i powstawania cyfrowego AI slopu.
Raport AOP niesie jasne przesłanie, technologia, która miała nas wspierać, w obecnym kształcie działa jak pasożyt, który niszczy swojego żywiciela. Każdy wygenerowany obrazek, każdy sklonowany głos i każdy napisany przez bota artykuł ma swoją cenę – jest nią praca konkretnego człowieka, który mógł zostać pozbawiony wynagrodzenia. Raport AOP to głośne wołanie o sprawiedliwość i regulacje, które pozwolą technologii współistnieć z człowiekiem, a nie go zastępować.
Raport AOP znajdziecie tutaj.
Źródła: Własne, Raport pt. Brave New World? Justice for creators in the age of GenAI