Europa od lat świetnie radzi sobie z produkowaniem skomplikowanych regulacji prawnych i wyśmienitego sera. Nieco gorzej idzie im w wyścigu, gdzie stawką jest technologiczna dominacja nad światem. Twarde dane ze Stanford AI Index z 2024 roku działają jak kubeł zimnej wody – prywatne inwestycje w sztuczną inteligencję w USA przekroczyły 67 miliardów dolarów, podczas gdy Stary Kontynent wciąż próbuje wiązać koniec z końcem, zbierając jedynie ułamek tej kwoty. Właśnie w tym momencie, gdy przepaść między UE a Doliną Krzemową zaczęła przypominać Wielki Kanion, grupa czołowych naukowców powiedziała „dość”. Tak narodził się ELLIS. Inicjatywa, która nie powstała w gabinetach polityków, lecz w laboratoriach ludzi, którzy nie chcieli dłużej patrzeć, jak najlepsze europejskie umysły pakują walizki i wyjeżdżają budować potęgę obcych mocarstw.
Co to jest ELLIS i skąd się wziął
Za akronimem ELLIS stoi European Laboratory for Learning and Intelligent Systems. Nazwa brzmi równie porywająco co instrukcja obsługi gaśnicy, sugerując kolejny skostniały twór powołany do życia tylko po to, by kilku panów pod krawatem mogło odhaczyć sukces w unijnych statystykach. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej.
Mamy tutaj do czynienia z inicjatywą oddolną, która wykiełkowała w głowach czołowych europejskich naukowców. W 2018 roku grupa badaczy, pod wodzą między innymi Bernharda Schölkopfa, wystosowała list otwarty. Przesłanie było jasne - albo Europa weźmie się w garść w kwestii uczenia maszynowego, albo stanie się cyfrową kolonią USA i Chin.
Organizacja funkcjonuje jako paneuropejska sieć doskonałości. Zamiast budować jeden wielki gmach z marmuru w Brukseli, postanowiono połączyć istniejące ośrodki badawcze i stworzyć system naczyń połączonych. Model opiera się na założeniu, że inteligencja – ta ludzka – jest rozproszona i nie ma sensu zamykać jej w jednym pokoju.
Głównym celem stowarzyszenia jest stworzenie warunków, w których najzdolniejsi ludzie na kontynencie będą chcieli pracować, zamiast pakować walizki i lecieć do Kalifornii. Mówimy o próbie zatrzymania drenażu talentów AI, który dla europejskiej nauki jest równie niszczący, co korniki dla starej szafy.
Walka o talenty w świecie wielkich pieniędzy
Problem europejskiej nauki rzadko rozbija się o brak zdolnych ludzi. Uniwersytety w Zurychu, Wrocławiu czy Warszawie produkują wybitnych absolwentów. Kłopot zaczyna się w momencie, gdy ci absolwenci muszą zapłacić czynsz. Wielkie korporacje technologiczne zza oceanu oferują pensje, przy których stypendia uniwersyteckie wyglądają jak napiwek. ELLIS stara się zmienić niekorzystny układ, oferując programy łączące naukowy prestiż z pensjami pozwalającymi na spokojne życie oraz dużą swobodą badawczą.
Stowarzyszenie stawia na tworzenie jednostek badawczych (ELLIS Units) przy najlepszych instytucjach. Działa to na prostej zasadzie - naukowiec otrzymuje wsparcie, dostęp do sieci kontaktów i – co najważniejsze – nie musi wybierać między karierą akademicką a pracą w biznesie. ELLIS promuje model, w którym badacze mogą dzielić czas między uczelnię a przemysł. Dzięki temu wilk jest syty (nauka się rozwija), a owca cała (kasa na koncie się zgadza). Podejście dość odważne, bo w skostniałym świecie akademickim łączenie tych dwóch sfer często bywało traktowane podejrzliwie, jak łączenie sandałów ze skarpetami.
Struktura organizacji – sieć zamiast piramidy
Organizacja działa w sposób zdecentralizowany. Obecnie sieć obejmuje kilkadziesiąt jednostek (Units) rozsianych po całej Europie i Izraelu. Każda z jednostek musi przejść rygorystyczny proces selekcji. Nie wystarczy powiesić tabliczki na drzwiach. Ośrodek musi udowodnić, że prowadzi badania na światowym poziomie. Wymagania są wyśrubowane, co ma gwarantować, że logo ELLIS będzie kojarzone z jakością, a nie z towarzystwem wzajemnej adoracji.
Warto wspomnieć o programie stypendialnym dla doktorantów. Młodzi badacze zyskują możliwość pracy pod okiem najlepszych specjalistów na kontynencie, często w systemie rotacyjnym – trochę czasu spędzają w jednym ośrodku, trochę w innym. Sprzyja to wymianie myśli i zapobiega sytuacji, w której naukowiec utyka w martwym punkcie, ograniczony do jednej perspektywy i metod badawczych, które lata świetności mają już za sobą.
Współpraca z biznesem – koniec z wieżą z kości słoniowej
Świat akademicki i wielki biznes od lat przypominają dwa zwaśnione obozy, które spoglądają na siebie z wzajemną nieufnością przez wysoki mur. Badacze bywają postrzegani jako mieszkańcy wieży z kości słoniowej, podczas gdy przedsiębiorców etykietuje się jako pragmatyków, których interesuje wyłącznie arkusz w Excelu. ELLIS stara się zburzyć ten mur, zapraszając partnerów korporacyjnych do współpracy opartej na zdrowym rozsądku. Zamiast pozwolić firmom na dyktowanie tematów badań, co byłoby prostym przepisem na naukową jałowość, organizacja stawia na realną synergię. Badacze zyskują poligon doświadczalny dla swoich teorii, a w zamian otrzymują dostęp do ogromnej mocy obliczeniowej – zasobu, który na uczelniach bywa towarem deficytowym, a bez którego nowoczesne algorytmy po prostu nie ruszą z miejsca.
Uczenie maszynowe to nienasycony pożeracz prądu i krzemu. Próba trenowania nowoczesnych modeli językowych na typowym uniwersyteckim laptopie ma tyle samo sensu, co wyprawa na Mount Everest w klapkach – teoretycznie można próbować, ale finał jest łatwy do przewidzenia. Partnerstwo z przemysłem otwiera badaczom drzwi do serwerowni, których moc pozwala realnie rzucić wyzwanie gigantom z Doliny Krzemowej. Europejski biznes zdejmuje w końcu różowe okulary i dostrzega, że bez własnych rozwiązań w dziedzinie AI staniemy się jedynie petentami zagranicznych korporacji. Wybór jest prosty - albo zbudujemy własne zaplecze, albo będziemy do końca świata płacić słony abonament za dostęp do cudzej myśli technologicznej.
Dlaczego ELLIS jest potrzebny akurat Tobie
Możesz zapytać, co właściwie obchodzi Cię jakaś sieć laboratoriów, skoro na co dzień zajmujesz się czymś zupełnie innym. Sprawa jest prosta. Technologie rozwijane pod parasolem ELLIS wpływają na to, jak będzie wyglądać Twoja codzienność za pięć czy dziesięć lat. Mowa tu o algorytmach, które będą diagnozować choroby, sterować ruchem w miastach czy decydować o tym, jaką treść zobaczysz w internecie.
Jeśli Europa odda pole walkowerem, będziemy skazani na importowanie rozwiązań, które niekoniecznie muszą być zgodne z naszymi wartościami jak prywatność czy transparentność. ELLIS stawia duży nacisk na tzw. "European AI" – sztuczną inteligencję, która jest nie tylko sprawna, ale też etyczna i godna zaufania. Brzmi może wzniośle, ale w praktyce oznacza, że budowane systemy mają służyć ludziom, a nie tylko generować zysk dla akcjonariuszy.
Wyzwania i przeszkody
Nie wszystko wygląda różowo. Sieć musi mierzyć się z typowo europejskim zestawem przeszkód, w którym fragmentacja prawna i zawiłości systemów edukacji działają jak hamulec ręczny zaciągnięty w połowie biegu. Zdobywanie funduszy na badania przypomina bieg przełajowy przez gabinety, gdzie za każdym rogiem czai się urzędnik uzbrojony w pieczątkę i stertę dodatkowych formularzy. Stany Zjednoczone grają w innej lidze, podejmując decyzje błyskawicznie przy szerokim strumieniu gotówki. Tutaj przetrwanie wymaga determinacji godnej zdobywcy ośmiotysięczników.
Przebicie się do mediów głównego nurtu stanowi odrębny problem. W gąszczu newsów o kolejnych premierach smartfonów czy nowinkach od amerykańskich gigantów, informacje o przełomie w laboratorium w Warszawie giną szybciej niż wakacyjne wspomnienia. Nauka wymaga jednak cierpliwości, ponieważ budowanie solidnej pozycji rynkowej wymaga wytrwałości. Wyniki prac badaczy zrzeszonych w sieci mogą nie zdominować nagłówków gazet jutro, jednak będą decydować o innowacyjności gospodarki w nadchodzących dekadach. Suwerenność technologiczna rodzi się w ciszy laboratoriów, a nie w blasku fleszy na konferencjach prasowych.
Programy ELLIS – konkretne działania
Warto zerknąć na ofertę dostępną w ramach sieci bez czekania na lepsze czasy. Programy badawcze skupiają się na konkretnych wyzwaniach, obejmując szerokie spektrum dziedzin – od fundamentów uczenia maszynowego, przez rozpoznawanie obrazów, aż po zaawansowane analizy w medycynie czy klimatologii. Grupy ekspertów z różnych krajów tworzą zespoły uderzeniowe, których celem jest dokonanie realnego postępu, a nie tylko produkowanie kolejnych teoretycznych opracowań.
Polska aktywnie włącza się w nurt, co potwierdza niedawne porozumienie zawarte między Uniwersytetem Warszawskim, kluczowymi ministerstwami oraz IDEAS NCBR. Współpraca zakłada budowę krajowego ekosystemu sztucznej inteligencji, w tym powstanie polskiej Fabryki AI, która zapewni badaczom niezbędną moc obliczeniową. Zamiast liczyć na cud, nasi naukowcy zyskują konkretne narzędzia do pracy, co idealnie współgra z europejskimi dążeniami do niezależności. Porozumienie przewiduje również powołanie centrum badawczego, które ma stać się kuźnią talentów przyciągającą specjalistów z całego regionu.
Spotkania naukowców podczas warsztatów i konferencji służą błyskawicznej wymianie pomysłów, trafiających później prosto do macierzystych laboratoriów. Dzięki sprawnej cyrkulacji wiedza rozchodzi się po całym kontynencie, zamiast zostawać w szufladzie jednego profesora. System rotacyjny i wspólne projekty sprawiają, że europejska nauka zaczyna działać jako spójny organizm, gotowy do rywalizacji z największymi graczami na świecie. Wiedza nie zna granic, a takie podejście pozwala wycisnąć z dostępnych zasobów maksimum możliwości.
Polski akcent w sieci
Jak już wspomnieliśmy wcześniej, Polska nie pozostaje białą plamą na mapie ELLIS. Jednostka ELLIS Unit Warsaw funkcjonuje przy Uniwersytecie Warszawskim (MIMUW), co jest sporym wyróżnieniem i dowodem na to, że nasi badacze grają w pierwszej lidze. Skupiają się tam na badaniach nad uczeniem maszynowym, algorytmami i ich zastosowaniami. Obecność w sieci daje polskim naukowcom i studentom bezpośredni dostęp do europejskiej czołówki, grantów i projektów, które wcześniej mogły być poza zasięgiem.
Dla studenta informatyki czy matematyki w Polsce oznacza to, że nie musi on koniecznie wyjeżdżać na Zachód, by robić naukę na światowym poziomie. Może zostać w kraju, czerpiąc korzyści z bycia częścią wielkiej, międzynarodowej rodziny badawczej. Jest to spora zmiana w porównaniu do lat ubiegłych, gdy szczytem marzeń był wyjazd na Erasmusa.
Czy ELLIS uratuje Europę przed cyfrowym wykluczeniem?
Trudno jednoznacznie orzec, czy inicjatywa okaże się wystarczająca. Dystans do nadrobienia jest ogromny, a konkurencja nie śpi. Jednak powstanie ELLIS to sygnał, że Europa przestała udawać, że problem nie istnieje. Zamiast załamywać ręce, naukowcy wzięli sprawy w swoje ręce. Model sieciowy, nastawiony na współpracę i łączenie sił, wydaje się jedyną sensowną drogą dla kontynentu, który składa się z wielu państw o różnych potencjałach.
Sukces będzie zależał od konsekwencji i nie oszukujmy się – pieniędzy. Jeśli rządy państw europejskich i instytucje unijne realnie wesprą ten projekt, ma on szansę stać się trzecią siłą w świecie AI. Jeśli skończy się na klepaniu po plecach i obietnicach bez pokrycia, ELLIS pozostanie elitarnym klubem dyskusyjnym, a innowacje będą powstawać gdzie indziej. Na ten moment jednak dynamika rozwoju sieci pozwala patrzeć w przyszłość z umiarkowanym optymizmem.