Polska zbiera specjalistów od sztucznej inteligencji, robotyki i automatyki pod jednym szyldem. Kilka dni temu powołano Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji w Automatyce i Robotyce CESAR, które ma połączyć zaplecze Sieci Badawczej Łukasiewicz, Polskiej Akademii Nauk oraz polskich uczelni technicznych. Kierunek jest konkretny - systemy autonomiczne, roboty mobilne, platformy bezzałogowe, przemysł, bezpieczeństwo i technologie mogące znaleźć zastosowanie zarówno w gospodarce cywilnej, jak i obronności.
W projekcie uczestniczą 22 instytuty Sieci Badawczej Łukasiewicz, Komitet Automatyki i Robotyki PAN oraz uczelnie z 10 polskich miast. Rolę koordynatora obejmuje Łukasiewicz - Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP w Warszawie, czyli ośrodek mający już spore doświadczenie z robotami mobilnymi i systemami autonomicznymi.
Najważniejszy element całej inicjatywy znajduje się jednak gdzie indziej. CESAR ma pomagać przechodzić od badań i prototypu do rozwiązania, które można przetestować, wdrożyć i później sprzedać. Polskiej nauce pomysłów raczej nigdy specjalnie nie brakowało. Znacznie trudniejszy był moment, w którym prototyp miał opuścić laboratorium i zacząć pracować poza prezentacją w PowerPoincie.
Polska łączy rozproszone zespoły od AI i robotyki
CESAR rozwija skrót od angielskiej nazwy Center for Artificial Intelligence Applications in Automation and Robotics. Centrum ma skupić kompetencje, które dotąd działały w wielu niezależnych jednostkach.
Według Sieci Badawczej Łukasiewicz wspólne zespoły mają korzystać z infrastruktury partnerów, prowadzić testy i demonstracje oraz przygotowywać technologie przeznaczone dla przedsiębiorstw i instytucji publicznych. Platforma pozostaje otwarta, więc skład może zostać później rozszerzony.
Zakres prac jest szeroki. Łukasiewicz wskazuje między innymi systemy wizyjne współpracujące z AI, autonomiczne i zrobotyzowane platformy mobilne, sterowanie, diagnostykę, Internet Rzeczy, cyfrowe bliźniaki oraz uczenie maszynowe. W praktyce oznacza to rozwiązania, w których oprogramowanie musi współpracować z kamerami, czujnikami, silnikami, systemami komunikacji i fizycznym urządzeniem wykonującym zadanie.
W takim zastosowaniu AI ma znacznie więcej do roboty niż generowanie tekstu w przeglądarce. Algorytm może analizować obraz z kamer, zauważać przeszkody, wybierać trasę, reagować na sytuację i przekazywać polecenia bezpośrednio do systemu sterowania maszyną.
Margines na pomyłkę również robi się znacznie mniejszy. Kiepsko wygenerowany akapit można skasować i napisać od nowa. Z maszyną ważącą kilkaset kilogramów, która właśnie wybrała zły kierunek jazdy, Backspace raczej niewiele pomoże.
Co to jest system autonomiczny
Autonomia oznacza zdolność urządzenia lub oprogramowania do wykonywania określonych zadań i podejmowania części decyzji bez ciągłego sterowania przez człowieka.
Przykładem może być robot magazynowy samodzielnie wybierający trasę między regałami. Kamera dostarcza obraz, czujniki określają odległość od przeszkód, algorytm lokalizuje urządzenie, a system sterowania decyduje o kierunku i prędkości jazdy.
Podobna architektura może pojawić się w maszynach rolniczych, inspekcji infrastruktury, logistyce, ratownictwie, przemyśle czy rozwiązaniach wojskowych.
AI nie musi przy tym odpowiadać za każdy element. Część funkcji może działać za pomocą klasycznych algorytmów automatyki, a uczenie maszynowe obsługiwać przykładowo analizę obrazu lub rozpoznawanie obiektów.
Dokładnie to połączenie wielu specjalizacji stanowi jeden z powodów powstania CESAR. Dobry model komputerowego widzenia niewiele da bez odpowiednich czujników, elektroniki, napędu, komunikacji, zasilania oraz systemu sterowania. Z drugiej strony świetna konstrukcja mechaniczna bez sensownego oprogramowania nadal pozostanie świetną konstrukcją mechaniczną.
Liczby pokazują, że Polska ma sporo do nadrobienia
Moment uruchomienia CESAR nie jest przypadkowy. Automatyzacja oraz wykorzystanie AI przez przedsiębiorstwa rosną, natomiast Polska pozostaje daleko za europejską czołówką pod względem wdrażania sztucznej inteligencji.
Według Eurostatu w 2025 roku 20% przedsiębiorstw w Unii Europejskiej zatrudniających co najmniej 10 osób korzystało z technologii AI. W Polsce udział wynosił 8,4%. Niższy wynik w UE zanotowała jedynie Rumunia z poziomem 5,2%. Dla porównania w Danii AI wykorzystywało 42% przedsiębiorstw, w Finlandii 37,8%, a w Szwecji 35%.
Ciekawie wygląda również podział ze względu na wielkość firm. W całej UE AI wykorzystywało w 2025 roku około 55% dużych przedsiębiorstw, podczas gdy w Polsce było to 45,8%. Wśród małych polskich firm wynik wynosił zaledwie 5,8%.
Robotyka przemysłowa rośnie natomiast w skali światowej od lat. International Federation of Robotics podaje, że w samym 2024 roku zainstalowano 542 tys. nowych robotów przemysłowych. Liczba działających robotów przemysłowych na świecie osiągnęła około 4,66 mln, o 9% więcej niż rok wcześniej.
Europa odpowiadała w 2024 roku za około 85 tys. nowych instalacji, z czego 67,8 tys. przypadło na Unię Europejską. Co ciekawe, mimo spadku rok do roku był to drugi najwyższy wynik dla Europy w historii pomiarów IFR.
Roboty już od dawna pracują poza laboratoriami i na stałe weszły do fabryk oraz zakładów produkcyjnych. Teraz coraz większe znaczenie zyskują maszyny, które potrafią samodzielnie analizować otoczenie, podejmować decyzje i wykonywać zadania bez ciągłego sterowania przez człowieka.
Łukasiewicz - PIAP pokieruje centrum CESAR
Koordynatorem CESAR będzie Łukasiewicz - Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP. Wybór ma logiczne uzasadnienie, ponieważ warszawski instytut od lat rozwija robotykę mobilną, również przeznaczoną do zadań specjalnych.
W oficjalnym komunikacie wymieniono między innymi ciężkiego robota HUNTeR, platformę ASBOP-PERKUN zintegrowaną z systemem PIORUN oraz Taktycznego Robota Miotanego TRM używanego przez służby. Jesienią 2026 roku do Agencji Uzbrojenia mają również trafić roboty zwiadowcze PIAP Tarantula.
Dyrektor PIAP dr hab. inż. Piotr Szynkarczyk wskazuje, że jednym z celów CESAR jest zwiększenie niezależności technologicznej Polski w obszarze zastosowania sztucznej inteligencji w automatyce i robotyce. Centrum ma również współpracować z powstającym ekosystemem systemów bezzałogowych.
Z technicznego punktu widzenia właśnie niezależność może okazać się jednym z ciekawszych elementów projektu. Własny system autonomiczny oznacza możliwość kontroli oprogramowania, danych, sposobu trenowania modeli, integracji sprzętu oraz późniejszego rozwijania rozwiązania bez całkowitego uzależnienia od jednego zagranicznego dostawcy.
Pełna samowystarczalność technologiczna jest oczywiście trudna do osiągnięcia. Procesory, sensory, biblioteki programistyczne czy elementy elektroniki pochodzą dziś z globalnych łańcuchów dostaw. Można jednak zachować kontrolę nad architekturą systemu, kodem odpowiedzialnym za najważniejsze funkcje i sposobem przetwarzania danych.
Technologie podwójnego zastosowania mają być ważnym kierunkiem
CESAR ma pracować również nad rozwiązaniami dual use, czyli technologiami podwójnego zastosowania. Jedno rozwiązanie może w takim modelu trafić zarówno do przemysłu cywilnego, jak i zastosowań związanych z bezpieczeństwem lub obronnością.
Autonomiczny pojazd zdolny poruszać się po trudnym terenie może służyć do inspekcji zakładu przemysłowego, przewożenia wyposażenia podczas akcji ratowniczej lub realizacji zadań logistycznych dla wojska. System komputerowego widzenia wykrywający obiekty może pracować przy kontroli produkcji, monitorowaniu infrastruktury albo na platformie bezzałogowej.
Politechnika Poznańska, będąca jednym z sygnatariuszy porozumienia, wskazuje wprost, że jednym z celów współpracy jest zwiększenie możliwości polskich ośrodków w zakresie autonomizacji robotów przeznaczonych do zastosowań wojskowych oraz podwójnego zastosowania.
Kierunek wiąże CESAR również z pracami prowadzonymi w Europejskiej Agencji Obrony. Struktura centrum ma korzystać z koncepcji APAS, czyli planu działań dotyczącego systemów autonomicznych, w którym uczestniczy Polska.
Firmy mają dostać prostszą drogę do laboratoriów i ekspertów
Z punktu widzenia przedsiębiorców istotna będzie możliwość korzystania ze wspólnego zaplecza badawczego. Firma pracująca nad autonomicznym wózkiem, systemem kontroli jakości lub robotem inspekcyjnym często potrzebuje specjalistów z kilku zupełnie różnych dziedzin.
Osobno potrzebny może być ekspert od mechaniki, sterowania, elektroniki, komputerowego widzenia, uczenia maszynowego, cyberbezpieczeństwa i komunikacji. Zebranie całego zespołu we własnej firmie jest kosztowne, zwłaszcza podczas prac nad prototypem.
CESAR ma umożliwiać wykorzystanie laboratoriów oraz zespołów działających u partnerów porozumienia. Według Łukasiewicza jednym z celów jest skrócenie drogi pomiędzy koncepcją, prototypem, wdrożeniem oraz komercjalizacją.
Jeżeli model zacznie działać zgodnie z zapowiedziami, może być szczególnie interesujący dla przedsiębiorstw, które mają konkretny problem technologiczny, lecz nie dysponują własnym działem badawczo-rozwojowym liczącym kilkudziesięciu inżynierów.
I dobrze, bo tworzenie osobnego laboratorium robotyki tylko po to, aby sprawdzić jeden pomysł biznesowy, ma pewną drobną wadę - księgowość potrafi później zadawać bardzo niewygodne pytania.
CESAR skupia dużą część polskiego zaplecza badawczego
Porozumienie podpisało 15 sygnatariuszy. Oprócz Centrum Łukasiewicz i Komitetu Automatyki i Robotyki PAN na liście znalazły się między innymi AGH, Politechnika Warszawska, Politechnika Wrocławska, Politechnika Gdańska, Politechnika Łódzka, Politechnika Poznańska, Politechnika Śląska, Politechnika Białostocka, Politechnika Świętokrzyska, Uniwersytet Zielonogórski oraz Wojskowa Akademia Techniczna. Są również akademie nauk stosowanych z Nowego Sącza i Chełma.
Według oficjalnych informacji inicjatywa łączy zaplecze 22 instytutów Sieci Badawczej Łukasiewicz, PAN oraz uczelni działających w 10 miastach. Sam Łukasiewicz należy do największych polskich struktur badawczo-rozwojowych, więc dostęp do istniejącej infrastruktury może być jednym z mocniejszych elementów CESAR.
Duża liczba partnerów daje szeroki zestaw kompetencji, lecz przynosi również zwyczajny problem organizacyjny. Kilkanaście instytucji oznacza różne procedury, zespoły, laboratoria, zasady finansowania i priorytety badawcze. Technologia może poruszać się autonomicznie, obieg dokumentów już niekoniecznie.
Najważniejszy sprawdzian przyjdzie przy pierwszych wdrożeniach
Na razie CESAR znajduje się na początku drogi. Nie ogłoszono jednego budżetu centrum ani pełnego harmonogramu konkretnych projektów, a członkowie porozumienia zamierzają wspólnie zdobywać finansowanie z programów krajowych i międzynarodowych oraz komercjalizować wyniki prac.
Samo podpisanie porozumienia nie daje Polsce własnej generacji autonomicznych maszyn następnego ranka. Buduje natomiast strukturę, dzięki której zespoły dysponujące odpowiednią wiedzą mogą łatwiej pracować razem i korzystać ze wspólnej infrastruktury.
Z perspektywy praktyka IT najciekawszy będzie właśnie etap wdrożeniowy. Liczba podpisów pod porozumieniem, laboratoriów czy uczelni robi wrażenie na początku projektu, lecz później liczą się urządzenia pracujące poza halą demonstracyjną, rozwiązania kupowane przez przedsiębiorstwa, patenty, licencje i technologie, które da się rozwijać przez kolejne lata.
Polska ma naukowców, uczelnie, instytuty oraz doświadczenie w robotyce. CESAR ma spróbować połączyć rozproszone zasoby w jeden mechanizm współpracy. Jeżeli z centrum zaczną regularnie wychodzić technologie wdrażane przez przemysł i instytucje publiczne, skrót CESAR może pojawiać się znacznie częściej niż przy okazji podpisania porozumienia.
Źródła: Łukasiewicz Sieć Badawcza, Eurostat, Własne